Znamy zwycięzców konkursu literackiego

Właśnie dzisiaj na blogu studia BioWare pojawiła się lista zwycięzców konkursu literackiego. Twórcy byli pod wrażeniem prac jakie nadesłali im fani. Na blogu oprócz samej listy znajdziemy kilka słów przygotowanych przez pracowników studia, jak i specjalną odpowiedź głównego pisarza Davida Gaidera. Po więcej informacji zapraszam do rozwinięcia

"Byliśmy zachwyceni listą zgłoszeń i pasją uczestników, którzy napisali opowiadania z okazji premiery najnowszej książki Davida Giadera, Rozłam. Nasze skrzynki zostały wypełnione po brzegi 400 zgłoszeniami. W trakcie sprawdzania dobrze się bawiliśmy , czytając wasze opowieści.


W końcu, z największą przyjemnością mogę powiedzieć, że David Gaider i jego ekipa składająca się z pisarzy: Toni, Sheryl, Luke'a i Mary przeczytali wszystkie zgłoszenia. Każdy z nich! Niezależnie od tego, jak zrobiłeś je na konkurs, można powiedzieć, że każde dzieło zostało przeczytane przez pisarza BioWare".


Jessica Merizan

"Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział i przepraszam tych, którzy wpadli w szczelinę, ponieważ ich historia znużyła nas w pewnym momencie albo zirytowała. Zrobiliśmy co w naszej mocy, byliśmy pod wrażeniem. Dobra robota!"


David Gaider

Autor napisał specjalną opowiedz na blogu bioware:

Szturmując Zamek z Piasku

David Gaider

Więc kim jestem, by osądzać fantazje fanów?

Odpowiedzią, którą zazwyczaj otrzymuje jest "jesteś zawodowym pisarzem". Choć to prawda, moja specjalność to narraacja w grach i chociaż napisałem kilka powieści, trudno mi nazwać je wybitnymi, nawet prównując je do im podobnych z gatunku. Jestem całkiem krytyczny wobec mojej pracy (choć nie wystarczająco, co potwierdzają pierwsze edycje moich dzieł i nie ma nic bardziej upokarzającego, wierzcie mi), powiedziano mi, że nie jest to nadzwyczjne wśród pisarzy. Pisarz, który jest w pełni zadowolony z tego, co stworzył, nie może zbyt wiele poprawić. Spędzasz tak dużo czasu poprawiając wszytko w rozpaczy, myśląc, że do niczego się nie nadaje, kiedy tak naprawdę nie jest tak beznadziejne, jak myślisz. Ale ostatecznie do sztuki należy dotarcie do odbiorców, a nie spełnienie twoich oczekiwań autorskich czy też błyskotliwych myśli.

Prace fanów dla mnie są wypełnione sztuką, wbrew temu, co niektórzy twierdzą. Dla wielu pisarzy jest to sposób na szlifowanie zdolności. Tracą zęby, bawiąc się w czyjejś piaskownicy, zanim utworzą własną, i to z dodatkową korzyścią, gdyż dzielą z innymi fanami swoje zamiłowanie. Tak są czasami wyśmiewani, ale czasem jest w tym trochę racji w twierdzeniu, że jest dużo beznadziejnych prac. Ale to samo można powiedzieć o każdym medium wypełnionym przez zapalonych amatorów. Czego chcecie? Uczą się. Jeśli pojawi się jakakolwiek krytyka, staję się lepszy. Jest sporo prac, które są przez autorów szczelnie "izolowane w bezpiecznym kokonie" bezpiecznej publiki, dlatego nigdy nie otrzymują konstruktywnej krytyki potrzebnej do wzrostu. Nie ma w tym nic złego, nie każdy musi zostać pisarzem, ale ci, którzy znajdą i otworzą się na krytykę, mogą zostać naprawdę świetnymi pisarzami. Niektórzy zostaja przy fanowskich projektach, bo to jest to, co lubią, i to nie umniejsza ich osiągnięć w żaden sposób.

Oznacza to, że z niejakim niepokojem przyjmowałem rolę sędziego w Kokursie na prace fanów uniwersum DA, chociaż w tym wypadku nie określenie ich jako fanowskie nie jest do końca celne.Niewielu pisarzy używa naszych postaci, i tu dobra rzecz, jeśli na widowni znajdzie się twórca postaci, wchodzisz na prawdziwe "pole minowe". Zrób to dobrze, a dostaniesz dodatkowe punkty. Zrób źle, a stracisz więcej niż mogłes zyskać. Oto, dlaczego nie czytam naprawdę dużo fanowskich prac, trudno mi powiedzieć, jak bardzo odcisnęły się one na moich dziełach, co nie znaczy, że im zazdroszczę. Mimo to nie piszę takich prac czy nawet krótkich opowiadań fantastycznych. Ostatni krótki tekst, który pisałem, był o Fenrisie, zanim jeszcze dobrze poznałem tę postać, skończony w jedno popołudnie pod presją, bo termin blisko. Skręca mnie teraz, gdy na to patrzę, bo wiem, że stać mnie na więcej. Wiem więc dokładnie, co czują fani robiący tę samą rzecz, i nie czuję, jakobym był godzien oceniać ich cenne prace. Zwłaszcza mając na wglądzie obawę, jaką jest dla nich pokazanie pracy nie koledze fanowi, tylko komuś, kogo ciekawi, jak odbiorcy rozwijają stworzony przezeń świat.

Początkowo, miałem tylko przeczytać pięć najlepszych prac i wybrać spośród nich zwycięzcę. Chris i Jessica nie chcieli zabierać mi zbyt wiele czasu - co doceniałem - ale po przeczytaniu ich czułem, że to niesprawiedliwe. Były dobre, ale jeśli miałem wybrać i powiedzieć "David Gaider uważa, że ta praca jest najlepsza", to potrzebowałem porównania. Dlatego Jessica przesłała mi wszystkie czterysta prac. Nie byłem co prawda fizycznie w stanie przeczytać każdej z nich, ale poprosiłem innych scenarzystów o pomoc. Dzięki temu możemy śmiało powiedzieć, że każda jedna praca została przeczytana przez scenarzystę BioWare. Ja przeczytałem tyle, ile to było możliwe. Myślę, że to bardzo fair.

Było to jednak duże i trudne zadanie. Myśleliśmy z początku, że łatwo będzie ocenić od razu, czy praca jest na tyle dobra, by "pójść dalej". Owszem, można było tak zrobić, ale tylko w kilku przypadkach. Prawda jest jednak taka, że większość prac była wystarczająco dobra, by przeczytać ją w całości... i potem porównywać do poprzednich. Czasem było to frustrujące. Nie wiem, ile razy po przeczytaniu pracy miałem ochotę napisać do uczestnika "Kurczę, dawałeś sobie tak dobrze radę, to było genialne, ale wtedy...", ale nie mogłem tego zrobić. Nie każdy umie znieść taką krytykę, a mnie nie zależy na byciu niemiłym.

Jednak po przeczytaniu wielu prac, zaczęły wyłaniać się pewne schematy. Były irytujące, można było im łatwo zapobiec. Zmusiły mnie jednak do myślenia, że przecież nie wszyscy ci ludzie to doświadczeni pisarze. Były też dobre rzeczy, które mnie zainspirowały, dzięki którym usiadłem i napisałem coś sam - co pewnie niektórym może się wydać zaskakujące, choć mnie samemu nie. Fani inspirują mnie cały czas. To właśnie powód, dla którego tak lubię się z nimi komunikować.

Zamiast więc wysyłać maile do tych wszystkich osób, pomyślałem, że mógłbym zrobić krótką listę "Zawsze i nigdy" dla tego rodzaju literatury - jednak kilka zastrzeżeń. Primo, jest to skierowane ode mnie do was, jako doświadczonego pisarza. Secundo, zasady są po to, by je łamać - jednak gdy już to się robi, to z klasą.

1. NIGDY nie zaczynaj opisem. Ten element jest trudny, gdyż każdy pisarz ma swoją opinię o tym, gdzie umieszczać opisy - niektórzy ich wręcz nadużywają, podczas gdy inni prawie ich nie używają. Ja wolę nakierować czytelnika, a resztę pozostawić jego imaginacji, więc nie jestem w tej kwestii obiektywny. Tak czy siak, jeśli umieszczać opisy, to początek nie jest odpowiednim na to miejscem. Masz jeden, może dwa akapity, by przyciągnąć uwagę czytelnika. Nie zmarnuj tego.

2. NIGDY nie wstrzymuj się. Nie każde dzieło musi wrzeć od emocji, ale jeśli to właśnie zakładasz, pisząc, to nie porzucaj tego zamiaru od, tak. Powodów do "łagodzenia" fabuły może być wiele - np. zbyt wielka sympatia do bohaterów. Wierzcie mi: pisanie nie ma być przyjemnym wysiłkiem; nie, jeśli robisz to porządnie.

3. ZAWSZE stawiaj na akcję. Jeśli chcesz być kreatywny, to wiedz, że wartka akcja jest ważniejsza od języka. Niektórzy pisarze tak męczą słowniki synonimów, że uciekają one zapewne przed nimi na drzewa. Myślą, że piękne słowa czynią ich dzieła bardziej poetyckie, jednak sprawiają one tylko, że dzieło jest "ciężkie" i mało kto doceni bogactwo słownictwa. Pamiętaj, że nie ma takiego zdania, którego nie powinno się usunąć, jeśli nie służy ono opowiadaniu historii. Ogranicz do minimum wszystkie "to jest" i "ale" oraz przymiotniki i przysłówki; wyjdzie ci to na dobre.

4. ZAWSZE zwracaj uwagę na obszar literacki. To mój odwieczny wróg, jeśli chodzi o narrację. Krótkie opowiadania są nazywane krótkimi nie bez powodu; mają opowiedzieć pewną niedługą historię, a nie być sagą. Pozostaw więc sobie retrospekcje i pierdyliard punktów widzenia na "coś większego". Zamiast tego postanów sobie, jaką część historii opowiesz. Spraw, by była jak najmniej obszerna, przedstaw tylko najpotrzebniejszych bohaterów. Jeśli napiszesz coś za długiego, lepiej zacznij od nowa, zamiast okrajać już powstałe dzieło. Unikniesz wtedy chaosu i skrótów myślowych, jeśli źle "obetniesz".

5. ZAWSZE rób nieoczekiwane zwroty akcji. Niektóre z prac owe zwroty zawierały. Inna sprawa, że niestety większość była przewidywalna, choć dobrze się zapowiadała. Dobrze napisana opowieść, która opowiada o niczym wcale nie jest lepsza od tej źle napisanej. Jeśli przymuszasz się do pisania, a efekty ci nie odpowiadają, zabierz się za coś innego. Nie mam jednak na myśli, że masz za każdym razem przelewać na papier czysty geniusz. Końcowy wynik powinien cię zadowalać. Dalej będziesz mówił, że jest do chrzanu, bo jesteś pisarzem; powinieneś jednak czuć się pewniej, gdyż dałeś z siebie wszystko.

Zostawię to tak z nadzieją, że ludzie, którzy wysłali pracę uznają to za pomocną radę zamiast za niesprawiedliwy krytycyzm. Myślę, że każdy uczestnik zrobił coś, co można podziwiać. Nie jest łatwo rzucić się od razu na głęboką wodę. Spośród mnóstwa niepochlebnych komentarzy może jednak wyłowić perełkę - przydatną poradę, którą weźmie sobie do serca i która pomoże mu rozwijać się dalej. Jeśli czegoś się nauczyliście, to dobrze. Ja nauczyłem się wiele i chciałbym podziękować wszystkim, którzy się zgłosili. To, że włożyliście tyle serca w naszą "piaskownicę", jest zarówno inspirujące i przyjemne. Przypomniało mi to, dlaczego tak bardzo kocham wasze "piaskowe budowle".

Tłumaczenie: Bartma11, Vicki

Źródło


Drukuj